Dziś na spacerze z psem, jadąc wałem wiślanym w kierunku Chełmna spotkałem parę rowerzystów. Pytają czy do G-dza daleko i czy przez most przejada rowerami. Po krótkiej rozmowie okazało się że jadą siódmy dzień! Są z Bieszczad. Do Warszawy dojechali koleją. Potem już o własnych siłach. Psa odstawiłem do domu i odprowadziłem ich do mostu. Pstrykneliśmy sobie fotkę. Przez drogę trochę jeszcze pogawędziliśmy. Fajni ludzie! Dodam, że w podróż poślubną przejechali wzdłuż m. Bałtyckiego od granicy do granicy po polskiej stronie. Chciałbym żeby moja żona wzięła choć troszkę z nich przykład

no i również
ja, jak i reszta na forum. Może się jeszcze z nimi gdzieś spotkam na trasie
Szerokości i gorąco pozdrwiam Tereso i Tomku!