Nasze wypady rowerowe

Rowerowanie z ogniskowaniem, czyli rowerowy motywator jesienno-zimowy

Rowerowanie z ogniskowaniem, 
czyli rowerowy motywator jesienno-zimowy

             Kiedy nastają jesienne chłody, a dni stają się wkurzająco krótkie, wielu rowerzystów myśli o odwieszeniu roweru na przysłowiowy kołek, lub po prostu to czyni. Jednak rowerzystów z krwi i kości takich jak my, myśl o odstawieniu roweru przyprawić może o depresję czy inne nieprzyjemne paskudztwo Wink Dlatego właśnie uparcie i na przekór chłodom kręcimy korbami, szukając przy tym dodatków, które dogrzeją nasze rowerowe serca i podniosą na duchu, nim zrobi to wiosenne słoneczko Smile

Takim właśnie podgrzewaczem i rowerochęciowzmacniaczem okazuje się kilka patyków rozpalonych w ładnym miejscu i sympatycznym, rowerowym towarzystwie Smile Oto wlaśnie pretekst w postaci ogniska staje się nam siłą napędową do wyciągnięcia roweru w siarczysty nawet mróz, by pokręcić choć trochę korbą i spędzić mile kilka chwil.

Wszystkich niedowiarków, którzy zapadli już w rowerowy sen zimowy, zapraszamy do wspólnych, ogniskowych wypadów. Trzeba tylko ciepło się ubrać, wypędzić z siebie rowerowego lenia i śledzić naszą Umawialnię, która nie wie co to koniec sezonu Wink

 

z rowerowym pozdrowieniem
Matołek 

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 0 ).

III Rowerowy Rajd Niepodległości - podziękowanie

III Rowerowy Rajd Niepodległości
- podziękowanie -

            To był pięknie i dumnie spędzony dzień, w dodatku rowerowo  Możemy powiedzieć bez najmniejszej krępacji, że godnie i z fantazją uczciliśmy to wielkie dla naszego Narodu Święto  

Wróciłem do domu zmęczony, ale wielce pozytywnie i patriotycznie nastrojony, ale może od początku... Smile

Cały rajd rozpoczął się od od spotkania na parkingu przy Alfie, wyposażenia naszych rumaków w narodowe flagi, potem kilka słów na start i niczym kawaleria,  w towarzystwie patriotycznej, acz niesmutnej muzyki ruszyliśmy podbijać serca Grudziądzan Następnie odwiedziliśmy Cytadelę, gdzie jako goście zaproszeni przez WSK-E "RAWELIN" zatoczyliśmy kilka honorowych rund, wzbudzając tym spore zainteresowanie odwiedzających i wybijając z rytmu prezentujące musztrę wojskoWink Na koniec przejechaliśmy ulicę marszałka Józefa Piłsudskiego i zapaliliśmy symboliczną lampkę pod pomnikiem tego wielkiego patrioty.

Pierwszą część naszego przejazdu zakończyliśmy "pod mostem" Wink, by stamtąd ruszyć do Grupy, oddać hołd Hallerczykom i żołnierzom poległym w wojnie polsko-bolszewickiej. Całość akcji zakończyliśmy w grudziądzkiej marinie, gdzie z bólem serca musieliśmy się rozstać Smile

Atmosfera była podniosła, a flagi dumnie łopotały na wietrze, więc cały czas pedałowało się raźnie oraz z wielką ochotą i werwą. Bardzo urzekło nas sympatyczne przyjęcie przez mieszkańców, którzy z uśmiechem i sympatią machali do nas i klaskali. Nie ma co ukrywać - robiliśmy furorę tą niesztampową manifestacją umiłowania wolności i szacunku dla wielkich patriotów, którzy o nią dla nas walczyli.

Stowarzyszenie Rowerowy Grudziądz pragnie przesłać Wam serdeczne podziękowania:

 Dla wszystkich uczestników, bo to Wy stworzyliście tę wspaniałą atmosferę naszego przejazdu Smile
 Dla całego składu policyjnej obstawy, za sprawne przeprowadzenie nas przez miasto oraz cierpliwość i wyrozumiałość Smile
 Dla Policji z Nowego (niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę co do miasta) za miłą niespodziankę w postaci czekającej na nas za mostem eskorty.

Wielkie dzięki i brawa! Jesteście The Best 

Ps. Jak macie jakieś zdjęcia, filmiki, podsyłajcie proszę Smile

 Fotki od Davisa, Fotki od KrzysiaKrótki filmik od Marka

z rowerowym pozdrowieniem
w imieniu Stowarzyszenia Rowerowy Grudziądz
Matołek

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 70 ).

Wychowanie przez rowerowanie, okolicy poznawanie...

Wychowanie przez rowerowanie,

okolicy poznawanie...

            Czerwiec chyba w każdej szkole totalnie nie sprzyja siedzeniu w ławce i nieustającym powtórkom materiału. Dlatego ja co roku proponuję korzystającym na co dzień z roweru uczniom jakiś wypad po okolicy, co w naszym przypadku oznacza przejażdżkę po pięknej, kociewskiej ziemi. Jako że wszystko to dzieje się w ramach pracy szkoły, także taki wyjazd musi się odbywać zgodnie z zasadami przyświecającymi każdemu działaniu edukacyjnemu. W tym wypadku z łatwością można połączyć cele dydaktyczne z wychowawczymi, a i integracja międzyprzedmiotowa zaistnieje, jak się patrzy ?

Na takie szkolne wypady wybieram z reguły trasy około trzydziestokilometrowe, biorąc pod uwagę możliwości dzieciaków. Przy okazji odwiedzamy jakieś ciekawe obiekty, którym w ten sposób mamy okazję dokładnie się przyjrzeć. Tym razem padło na mogiłę w Mniszku, co pozwoliło nam pokonać na rowerze 28 km.

Korzystając z podpowiedzi Matołka zawartych w ?101 pretekstach na luźne porowerowanie?, trasę z Dragacza do Mniszka przejechaliśmy mało uczęszczanymi drogami i piękną leśną trasą. Kiedy na nią wjechaliśmy, jakby dla uprzyjemnienia nam tej drogi, intensywnie zaświeciło słońce. Dzięki temu mogliśmy nasycić w pełni nasze zmysły widokiem intensywnej zieleni, kojącym zapachem lasu i przyjemnym odczuciem rozgrzewającego skórę słońca. Taki się stworzył piękny miks.

Choć grupka była nieliczna (7 osób), ale kilometry pokonywała z dużą werwą, dlatego trasę przejechaliśmy w zaskakująco dobrym tempie i bez problemów z typowymi dla takich wyjazdów ?maruderami?. Już na miejscu zapaliliśmy znicz, aby choć w ten sposób oddać cześć tym, którzy w lasach Mniszka zginęli. Pogoda w drodze powrotnej stała się mniej sprzyjająca i tę niedogodność osłodziliśmy sobie w okolicznym sklepie. A we wrześniu na dobry początek nowego roku szkolnego mam w planach kolejny wypad. Może w ten sposób uda się rozwinąć w kolejnych młodych ludziach rowerową pasję.

Aja 

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 1 ).

Kamieniec Suski - Pruski Wersal po przejściach...

Kamieniec Suski - Pruski Wersal po przejściach...

            Wypad do Kamieńca Suskiego (od Susza) chodził mi po głowie od jakiegoś czasu. Nie byłem tam kilka lat, a dochodziły mnie słuchy, że coś wokół tego miejsca się zmienia, jakiś nowy właściciel, jakieś plany.

Po skalkulowaniu drogi doszedłem jednak do wniosku, że połowa października to już trochę za późno na taką 130-140 km wyprawę.
Połowa października za późno, ale połowa listopada ... w sam raz Smile
Rzuciłem pomysł. Chwycił. Zapisało się paru "zwariowanych". Dobra nasza.

Plan był dosyć prosty.
Szybki przejazd do Prabut, po drodze zajrzenie do remontowanego właśnie pałacu w Klecewie (to autorski wkład Bartka, który choć sam nie mógł jechać, polecił nam zalety pałacu) i dalej do głównego celu naszej podróży, czyli ruin pałacu Finkensteinów w Kamieńcu Suskim.

Ten potężny pałac zwany dość powszechnie Pruskim Wersalem, należał do architektonicznych pereł dawnych Prus Wschodnich. Była to ulubiona rezydencja cesarza Fryderyka Wielkiego, który wielokrotnie spędzał w niej wakacje, polował i zatrzymywał się zawsze w drodze z Berlina do Królewca.
W 1807 roku pałac zajęli Francuzi i przez dwa miesiące rezydował w nim Napoleon Bonaparte w towarzystwie Marii Walewskiej.
Każdy z kolejnych władców Prus bywał gościem Kamieńca.
I wojna światowa, choć przetaczała się kilkakrotnie po okolicy, nie zaszkodziła pałacowi.
Dopiero rok 1945 i najście niezwyciężonej Armii Czerwonej przyniosły zagładę posiadłości Finkensteinów, podobnie zresztą jak wielu innym, o podobnej klasie i urodzie obiektom (jak choćby wspaniałym pałacom rodziny zu Dohne w Słobitach i Gładyszach nieopodal Pasłęka).
Scenariusz był zawsze podobny: najpierw powszechne mordy i gwałty na ludności cywilnej, dzika grabież, podpalenie i wysadzenie w powietrze. Nie inaczej było w Kamieńcu.

W drodze powrotnej zamierzaliśmy za namową Marcina zajrzeć do Prabut i zwiedzić unikalny w tym rejonie, pochodzący z 1722 roku miejski wodociąg ciągnący się długimi kanałami 3,5 m pod poziomem prabuckiego rynku.

...

Bladym świtem, o 7.00 na starcie zameldowało się 7 roweromaniaków, w tym... KAMA - nasza jedynaczka i inspiracja Smile

Pogoda, choć pochmurna, nie była zła. Pierwszą część wypadu łyknęliśmy bez większych problemów. Trochę wiało, ale na szczęście w plecy. Najpierw sesja fotograficzna w Klecewie, potem godzinne penetrowanie zakamarków kamienieckiej ruiny i wreszcie rynek w Prabutach, okazała historyczna fontanna sprowadzona tu z samego Berlina i podziemia. Wszystko udokumentowane w Galerii.

Schody były jednak dopiero przed nami. Obiad w cieplutkiej pizzerii nie podziałał niestety mobilizująco. Ponadto dowiedzieliśmy się, że ekipa, która wybierała się na nasze powitanie do Kwidzyna, odpuściła i ... możemy sobie zaszaleć i pobiesiadować Smile 
I tak się stało. Uznaliśmy też, że skoro nie musimy jechać do Kwidzyna to pojedziemy... na skróty. Koniec końców skrót wydłużył nam planowany dystans o jakieś 10-12 km Smile 
No i widziałem te chytre uśmieszki Pietera i Matołka, którzy mieli ubaw po pachy, kiedy misterny minutowy harmonogram Kierownika, brał w łeb... SmileSmileSmile

Wiatr może i zelżał, ale wiał dokładnie w odwrotnym kierunku niż jechaliśmy. Do tego drobna, niezbyt mocząca, ale uciążliwa mżawka no i ... ciemności. Ale animuszu nie brakowało, humory dopisywały, Hardy koncertował piszczącymi hamulcami, Kama, choć z obolałym barkiem, stanowczo odrzucała propozycje skorzystania z oferty kolei żelaznych...
I tak w okolicach 22.00, z 3,5 godzinnym obsuwem zameldowaliśmy się w Grudziądzu.
Każdy miał na liczniku po 150 - 160 km. W listopadzie to naprawdę zacny wynik.

No i w głowie siedzi już parę nowych tras, które zrobimy w przyszłym roku. Choćby właśnie do Pasłęka, Słobit i Gładysz. Skoro w takiej ekipie można zrobić 160 km w listopadzie, to ile można w czerwcu...? 

sldtwa

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 5 ).

Grudziądzcy kawalerzyści, czyli jak uczciliśmy Święto Niepodległości

Grudziądzcy kawalerzyści,
czyli jak uczciliśmy Święto Niepodległości

            Zainspirowani przez Pietera i Matołka, 25 roweromaniaków stawiło się 11 listopada na Rajdzie Niepodległości. Po udekorowaniu swoich rowerów narodowymi flagami ruszyliśmy do ? koszar, czyli na grudziądzką Cytadelę, w której stacjonował niegdyś słynny 18 Pułk Ułanów Pomorskich, którzy jak powszechnie wiadomo ?dupy mieli jak z mosiądza? i od razu poczuliśmy się jak kawalerzyści.

Rok 1918, po 123 latach odradza się II Rzeczpospolita. Chociaż istniała zaledwie 20 lat, to była bez wątpienia państwem niebylejakim. Myślę czasem, że w porównaniu z nim nasza III RP ? nie wypada niestety dobrze.

Aby uczcić twórców naszej niepodległości, z Cytadeli ruszyliśmy najpierw pod grudziądzkie pomniki: Żołnierza Polskiego na Rynku i marszałka Józefa Piłsudskiego na Placu Niepodległości, a potem z szumem łopoczących flag popędziliśmy na groby hallerczyków i żołnierzy poległych w wojnie polsko-bolszewickiej w Grupie.

Wrażenie robiliśmy piorunujące. Na DK 16 utworzył się dłuuugi korek podziwiających nas i oczarowanych kierowców Smile

Pięknie wyglądaliśmy na naszych rowerach z rozwianymi narodowymi flagami. Byliśmy jak prawdziwa rowerowa kawaleria Smile,o której wielki Polak, wspaniały żołnierz, dyplomata, poeta i wielki patriota generał Wieniawa ? Długoszowski mówił: ?serce ułana, gdy je położysz na dłoń: na pierwszym miejscu panna ? przed panną, tylko koń? Smile
Widzicie dziewczyny, jak pięknie mówił o kobietach? Smile

Jedynie czego należy żałować to, że nie zaśpiewaliśmy wspólnie w koszarach 18 Pułku Ułanów słynnej grudziądzkiej żurawiejki:

?Mają dupy jak z mosiądza, to ułani są z Grudziądza.
Lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń??.

Czy nie sądzicie, że lepszego hymnu dla grudziądzkich roweromaniaków nie znajdziemy?
Myślę, że ani nasze tyłki, ani nasza fantazja nie ustępują tamtej ułańskiej... W tym przynajmniej dorównujemy II Rzeczpospolitej Smile

Kiedy żegnaliśmy się pod Alfą dla wszystkich było jasne, że taka forma świętowania narodowych świąt stanie się naszą rowerową tradycją. Jesteśmy już umówieni na 3 maja.

sldtwa

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 0 ).

Rowerowy Rajd Niepodległości

Rowerowy Rajd Niepodległości

            Rower kojarzy nam się z wolnością, dlatego pragniemy połączyć jazdę na rowerze z pamięcią o tych, którzy o naszą wolność walczyli i za nią oddawali życie.

Z okazji Święta Niepodległości, grupa grudziądzkich rowerzystów zamierza oddać hołd walczącym za nas patriotom, przejeżdżając przez miasto i demonstrując swą Polskość i umiłowanie wolności.

Nasza manifestacja jest przejazdem spontanicznym do którego może dołączyć każdy rowerzysta, stawiając się na miejscu zbiórki. Mile widziane są flagi narodowe przymocowane do roweru. Jeśli ktoś nie posiada flagi, mamy kilka w zapasie :)

Przejazd jest spontaniczny, ale ogólny zarys jest następujący:

 zbiórka o 10.30 pod Alfą,
 montaż flag i wyjazd na Cytadelę, gdzie będziemy gośćmi Stowarzyszenia Rawelin,
 uroczyste rozpoczęcie Święta Niepodległości,
 runda honorowa wokół placu na Cytadeli,
 przejazd przez miasto i złożenie kwiatów pod pomnikiem Marszałka Piłsudskiego,
 odwiedzenie cmentarza w Grupie i zapalenie symbolicznej świeczki na mogile Hallerczyków.

Nad całością czuwa nasz kolega Pieter :)

z rowerowym pozdrowieniem
matołek

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 51 ).

Wyprawa na Toruńską MK

Wyprawa na Toruńską Masę Krytyczną

Fajna wyprawa chłopaki nie ma co :) Trzeba będzie to powtórzyć :)

Na ten wypad nakręcił mnie Piotruss i chwała mu za to. Od jakiegoś czasu wiercił mi dziurę, żeby wesprzeć Torunian i zawitać na ich Masie, no i stało się. Wakacyjna Toruńska Masa Krytyczna nie odbyła bez naszego udziału i tym razem nie zawieźliśmy im deszczu :)

Zakładając wątek wyjazdu miałem obawy, że chętnych wielu się nie znajdzie, bo do nakręcenia było ponad 150 kilosów. Tymczasem spotkała nas całkiem miła niespodzianka i na starcie stanęła całkiem zgrabna, ośmioosobowa kompania gotowych na podbój Torunia chłopaków. 

Start - 9.00, z zapasem, żeby mieć czas na eksperymenty Wojtina, który spisując się na medal przeciągnął nas przez pole kukurydzy i żwirownię, na której dałem upust drzemiącemu we mnie dziecku ;). Dalej ożywcza kąpiel w jeziorze w Zalesiu, błądzenie po lasach i wreszcie Toruń, w którym odbyliśmy zbiorowe szamanie kebabów :P

Na Rynku Nowomiejskim zameldowaliśmy się tuż przed 15. Zapoznanie z trasą i ideą Wakacyjnej Masy, muzyczka-on i start  - ponad 450 rowerzystów ruszyło na podbój miasta :) W tym miejscu dziękuję wszystkim roweromaniakom w towarzystwie których miałem przyjemność spędzić ten sympatyczny, ideowy przejazd :)

Po zlądowaniu w docelowej Barbarce, podpisaniu petycji i wciągnięciu kilku Krystynek ruszyliśmy w drodze powrotną:

 niezapomniany ból czterech liter - bezcenny
 przedzieranie się przez chaszcze w miejscu niedokończonej drogi - bezcenne
 jazda w podeszczowym słońcu - bezcenne

  Dorzucam fotki ((o:

z rowerowym pozdrowieniem
matołek

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 15 ).

Przerwis czyli rowerowa przerwa na serwis

Przerwis
czyli rowerowa przerwa na serwis

  Część 1 - Bunt maszyn

Znacie to uczucie, kiedy Wasze maszyny odmawiają Wam posłuszeństwa? Czujecie tę bezsilność, gdy do domu daleko a w rowerze zostaje tylko jedna korba? Nasz kolega od wczoraj już zna, czuje i wie, jak mocno przebieg zwykłej wycieczki zależy od przedmiotów martwych i posiadanych narzędzi. Tego się nie planuje, to się po prosu dzieje, a 12 przerwisów ciężko zapomnieć?

  Część 2 ? Jak powstają nowe słowa

Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że języka nie powinno się zmieniać, ale trudno czasem oprzeć się pokusie. Niektóre sytuacje jak się okazuje można zamknąć w jednym słowie, oszczędzając przy tym zbędnego tłumaczenia i opisów, a kiedy słowo już się przyjmie, trudno je z siebie wyplenić. Być może ?przerwis? narodził się niechcący, z przejęzyczenia, rzekłbym gadulstwa (pozdro Iceman), jednak przyjął się błyskawicznie. Ilekroć więc nastąpi awaria wymagająca postoju, padnie hasło ?przerwis?...

  Część 3 ? Morał

Gdyby Decybel woził ze sobą potrzebne mu narzędzia, nasz język byłby o jedno słowo uboższy Pewnie dlatego nie wziął na dzisiejszą wycieczkę klucza do łańcucha, który niedawno zerwał?

z rowerowym pozdrowieniem
matołek

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 9 ).

Fajowo - odjazdowo ((o:

Fajowo - odjazdowo ((o:

To był bardzo odjazdowo spędzony dzień:

 odjazdowe panie bibliotekarki w pomarańczowych koszulkach,
 odjazdowi rowerzyści,
 odjazdowy pan przewodnik,
 odjazdowa ekipa wsparcia medycznego,
 odjazdowe wsparcie techniczne,
 odjazdowa pogoda, miejsca i tereny,
 odjazdowe konkursy książkowo-sprawnościowe,
 odjazdowa, sympatyczna atmosfera,
 odjazdowa sesja z parą młodą,
 odjazdowe leniuchowanie nad jeziorkiem,
 odjazdowy kapeć Hardego w deszczowym lesie,
 odjazdowe uczucie dobrze spędzonego dnia.

Co jeszcze było odjazdowe? ? dla mnie chyba wszystko, kiedy siedzę na rowerze. Odjazdowy był w ogóle cały rajd i jego ciąg dalszy. Sam pomysł zabrania książek na wynos rowerem i w plener jest już odjazdowy, ?Odjazdowy? jest nasz ?Bibliotekarz?.

Kiedy następny? Pewnie za rok, a tymczasem zapraszam do oglądania fotek, które będę wrzucał na raty.

Pozdrawiam i do zobaczenia w trasie 
Wasz Matołek 

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 18 ).

Salon Zdrowia i Urody

Salon Zdrowia i Urody ;)

Tak, tak podziękowania się należą ...
Wczorajsza wyprawa w swej istocie wyczerpała listę usług świadczonych w salonach kosmetycznych.

Zaczęło się wprawdzie skromnie od infuzji tlenowej, polegającej na wprowadzaniu skoncentrowanych alergenów w postaci wszelkich pyłków drażniących całe ciało, bezpośrednio do warstw głębokich skóry.
To zostało oczywiście zaraz spotęgowane przez kolejny zabieg leczniczych biczów pokrzywowych, pobudzających umysł i ciało.
Była również borowinowa kąpiel błotna, mikrodermabrazja komarowa i lecznicza chłosta wyselekcjonowanymi odmianami gałęzi roślin nadwiślańskich, a wszystko uwieńczone dymnym serum kiełbasianym.

Co ciekawe - wszystko było gratis!

Davis Smile

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 5 ).

Strat w ludziach nie było... ((o;

Strat w ludziach nie było... ((o;
 

za to było sporo śmiechu, gorące pieczone ziemniaczki z ogniska, podgrzewane nad żarem pośladki i jazda po lodzie, który od czasu do czasu sprowadzał nas do pozycji poziomej :D
...
Byłbym zapomniał - była też komisja do spraw badania upieczoności ziemniaków, która domaga się wycofania krzywdzących zarzutów, jakoby jej członkowie, wykorzystując swoje stanowiska, zjedli ich najwięcej ;)
 
Ja tam nie żałuję ani jednego zmarzniętego palca czy innej wystającej na mrozie końcówki. Nie żałuję skróconego przy upadku błotnika Szybszego, urwanej lampki Łotrussa, moich podartych spodni, czy zbitego zadka Kamy :P To była świetna zabawa i bardzo udana sobota, a kto nie był, niech żałuje :)
 
Serdecznie pozdrawiam całą piątkę sympatycznych wariatów, którym mróz i lód nie straszny :)
 
To kiedy następny wypad? Mam nadzieję, że tradycyjnie w najbliższą sobotę... :D
 
z rowerowym pozdrowieniem
matołek 

Czytaj więcej: Strat w ludziach nie było... ((o;

Zaloguj się aby skomentować
Dodaj komentarz na Forum ( już dodano 0 ).