Moje założenie było czysto retoryczne

Widziałem, jak byłeś oświetlony na MK.
Z dyskusji pod artykułem na "Pomorskiej" wynika, że rower miał oświetlenie, a rowerzysta został potracony w okolicy wysepki przy fabryce świec, a kierowca uciekł z miejsca wypadku, chociaż potem wrócił.
Tam jest bardzo długa prosta, która "zachęca" do szybkiej jazdy pomimo ograniczenia prędkości do 50km/h (koło wysepki do 40). Nie ma pobocza, rowerzysta nie ma gdzie uciec.