Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: 2 lipiec 2017 Tczewski Cross Rowerowy

2 lipiec 2017 Tczewski Cross Rowerowy 2017/07/14 16:27 #30409

  • iceman150
  • iceman150 Avatar
  • Wylogowany
  • Roweromaniak
  • ICEMAN
  • Posty: 1426
  • Otrzymane podziękowania: 615
  • Oklaski: 11



Tak to wyglądało okiem kamery:
2:26 widać pozostałości po kraksie
Mnie można zaobserwować pomiędzy:
0:00- 5:20
Nie, nie prędkość była O.K. Tylko zakręt był za ciasny.
Za tę wiadomość podziękował(a): Matołek

2 lipiec 2017 Tczewski Cross Rowerowy 2017/07/03 21:33 #30376

  • iceman150
  • iceman150 Avatar
  • Wylogowany
  • Roweromaniak
  • ICEMAN
  • Posty: 1426
  • Otrzymane podziękowania: 615
  • Oklaski: 11
Może zdam małą relację z mojego ostatniego startu w Tczewie, która dostarczyła mi kilku nowych wrażeń.

Niech nikogo nie zwiedzie nazwa, był to normalny maraton MTB chociaż ku mojemu zdziwieniu startowały osoby bez kasków, i na rowerach crossowych. Tak naprawdę trasa była łatwa, krótkie podjazdy, łatwe techniczne zjazdy i w sumie byłby to całkiem łatwy maraton gdyby nie... pogoda :) A dokładnie kilkudniowe deszcze poprzedzające dzień startu.
Baza rajdu znajdowała się w miejscowym centrum sportu i rekreacji, ale organizatorzy start ostry postanowili rozegrać na obrzeżach miasta w związku z czym pod obstawą policji cały peleton przemieścił się na teren bodajże ciepłowni. Fajnie bo była okazja się nieco rozgrzać i powalczyć w peletonie o przyzwoitą pozycję. Niestety ja poczułem też, że moje nogi są niezwykle ciężkie. Wywalczona pozycja na nic się zdała ponieważ najechaliśmy na start od przodu i w wyniku zamieszania straciłem wypracowaną pozycję. No ale nic trzeba sobie radzić... 5....4...3...2...1 i START. Ruszyła cała ekipa ja przebijam się miejsce po miejscu no i niestety okazuje się że zostałem w drugiej grupce. Razem z kilkoma innymi zawodnikami korzystając z szerokiej asfaltowej drogi gonimy czołową grupę i zadziwiająco szybko doganiamy ich. Na tym etapie mam niezłą zadyszkę ale trzymam się dzielnie w grupie poruszającej się w okolicach 30km/h i w tym momencie dzieje się coś czego się nie spodziewałem, 2km od startu w moim "peletonie" dochodzi do kraksy w wyniku czego ok 6 osób znajduje się na asfalcie. Zrobiło się niemałe zamieszanie, gwałtowne hamowanie itd. Grupka się porwała ale na tym etapie nie ma problemu ze znalezieniem kompanów do jazdy. Dojeżdżamy do lasu gdzie zaczyna się właściwa zabawa. Pierwsza część trasy bardzo łatwa składała się z singli łączonych drogami przeciwpożarowymi bardzo fajnej jakości. W drugiej części zaczęło się prawdziwe MTB, gdzie na pokrytych błotem koleinach jazda bokiem nie była obca. Razem z innymi walczyliśmy o trakcję starając utrzymać równowagę. Kilka razy broniłem się także przed osunięciem się w kałuże, szło całkiem fajnie. Uformowała mi się fajna grupka ok 5 osób która wzajemnie się wspierała ostrzegając o niebezpieczeństwach i zmianach kierunku. Dojechaliśmy do jednego ze zjazdów i ja objąłem prowadzenie w grupce. W połowie tej górki nawierzchnia zrobiła się strasznie śliska i czułem że miota mną po całej koleinie, chciałem zjechać na środek i to był właśnie błąd. Nie udało mi się wyskoczyć z koleiny i praktycznie oba koła doznały uślizgu z czego nie udało mi się już wybronić, zaryłem pięknie oblepiając sie z lewej strony centymetrową warstwą błota. Poderwałem się wskakuję i jedziemy dalej. Chłopacy mieli ze mnie trochę ubaw. Nie minęło 5 km i dojeżdżamy do trawersów- a jakżeby inaczej pokrytych błotem, jakoś początkowo udawało mi się utrzymać pion, ale siła ciążenie pokazała kto rządzi i tym razem zapoznałem się z uprawą zboża w które wpadłem.
I tym razem mój powrót na rower nie zajął więcej jak 5s. Po tym upadku niestety czułem że coś naciągnąłem i dłuższy czas zajęło mi odzyskanie komfortu. Nawet się nie spostrzegłem jak w połowie drugiej pętli nasza grupa się rozproszyła i pozostało mi w samotności dokończyć maraton. Część asfaltowa jadąc w pojedynkę dłużyła się niemiłosiernie, ale w końcu widzę upragniony komin, wpadam przez bramę na metę gdzie otrzymuję pamiątkowy medal i przybijam piątkę z chłopakami z Cyklo Kwidzyn.
Teraz pozostał już przejazd przez miasto do bazy maratonu na posiłek. Nie wiedzieć czemu mój strój i wygląd wzbudzał niemałe zainteresowanie wśród przechodniów ;)
W rezultacie tego taplania w błocku udało mi się uzyskać 45 pozycję na bodajże 143 osoby startujące.
Nie, nie prędkość była O.K. Tylko zakręt był za ciasny.
Za tę wiadomość podziękował(a): Matołek, Monika, krzys80, Bartek, Kasia
Czas generowania strony: 0.344 s.